Rok Szczura!

Wszystkiego najlepszego!
Dzisiaj dołączamy do Święta Wiosny i witamy Nowy Rok - rok Szczura!

Chociaż to nie jest nasze narodowe święto to jednak trzeba przyznać, że Azjaci stanowią zdecydowaną większość w populacji globu warto więc wspomnieć o jednym z najważniejszych świąt jakie obchodzą. Tym bardziej, że dotyczy ono szczurów! A te występują w moim życiu zarówno w wersji plastikowej, metalowej jak i tej żywej :-)

Przygodę z jednymi i drugimi zaczęłam w tym samym czasie (grudzień 2016 roku). Zresztą sami zobaczcie jakie słodziakowate potrafią być zwykłe szczury!

Najszczurszy szczur w całym szczurzym królestwie!


Brakuje mi Was tak bardzo!


Dobra, jak już wszystkim wzrósł poziom cukru tak teraz przejdźmy do tych mniejszych szczurów. Skaveny. Armia i miłość życia. 




Skoro tak je uwielbiam to w czym problem? Ano w tym, że jak każdy kto miał romans z modelarstwem wie, łatwiej się kupuje niż maluje. Ostatnimi czasy maluję dosłownie wszystko ale nie sięgnęłam pędzlem w kierunku jakiegokolwiek skavena (no dobra, pomalowałam liny w dzwonie...) w ciągu ostatniego roku. W 2019 większość czasu skradli spadochroniarze, piraci i landsknechci. Głównie dlatego, że podstawowym motorem napędowym do malowania skavenów były turnieje w Kings of War. Tyle tylko, że jak już pomalowałam dosyć, by móc wystawić porządne rozpiski to kolokwialnie ujmując "zdechło granie". To co miałam na półce mi wystarczało. Nie było presji do malowania.

W ciągu najbliższych lat wyjdzie nowy-stary battle. Czy będzie zły, czy dobry - nie wiem. Nie mnie to oceniać w tej chwili. Na ten moment ja wracam do 8 edycji. Trzeba będzie przepodstawkować wszystko z multibase na zwykłe podstawki. No i trzeba będzie domalować sporo figurek, oj sporo.

Cóż, jest Rok Szczura a oto moja ściana wstydu. 




Ciężko stwierdzić co w zasadzie widać na zdjęciu. Leży tutaj:
* 107 nightrunnerów
* 321 clanratów
* 6 mortarów
* 3 warpfire throwery
* 47 plague monków 
* 112 stormverminów
* 5 stromfiendów
* 7 rat ogres
Do tego dochodzą figurki, których nie widać na zdjęciu czyli:
2x Queek Headtaker
1x Ikit Claw
2x Tretch Craventail
około 8 watażków, 6 packmasterów, 5 inżynierów z nowego zestawu Wyspa Krwi.

Daje to około 630 figurek do pomalowania! Malując tylko 100 rocznie to jakieś 6 lat.

Nie należy zapominać, że chociaż te skaveny to moje naukochańsze figurki to przecież gram jeszcze w inne systemy i tym sposobem mam do pomalowania:
* 166 figurek do Blood and Plunder (tu w sumie muszę zaznaczyć, że około 60 jest ukończonych w 90% a reszta jest przygotowana i zapodkładowana)
* 120 figurek landsknechtów
* 60 figurek wikingów (z czego rozpoczęłam malowanie na 40)
* 51 figurek do Cygnaru (Warmachine)
* 20 figurek do Legion of Everblight (Hordes)
* 160 figurek lizardmenów (to nie moje ale zobowiązałam się, że pomaluję)
* 30 figurek spadochroniarzy amerykańskich do Bolt Action (tu na szczęście też są różne etapy malowania)
* 90 figurek Niemców do BA (szarość/podkład)
* 60 figurek Dark Elves (kupionych z myślą o zrobieniu band do Warheima FS, występują w etapach od wyprasek po prawie ukończone malowanie)
* 30 figurek szkieletów z Mantica
* 70 figurek Stormcast Eternals (z czego 20 liberatorów jest już na ostatniej prostej)
* 260 figurek do Middle-Earth SBG (na szczęście około połowy jest prawie ukończone w malowaniu)
* 25 figurek do Wolsunga (rety, kiedy ja to kupiłam...)
* 26 hybryd do Molocha (Neuroshima Tactics... stan - blistery)
* 15 figurek do Mortal Gods

Jednym słowem: DRAMAT. Od połowy 2019 roku stosuję zasadę 10 pomalowanych = 1 kupiona. Wyjątek stanowią okazje spisane i przypięte na tablicę korkową (głównie to stare skaveńskie i imperialne unikaty oraz promki do Bolt Action). No i drugi wyjątek - modele kupione, które są już pro-paint (np.: Warmachine). W końcu jak są pomalowane to nie tworzą backlogu, prawda? ;-)

Nie zmienia to faktu, że musiałabym następne naście lat spędzić na malowaniu, z żelazną dyscypliną zakupową. Jestem kobietą... co może pójść nie tak?

W każdym razie sprzedawać czegokolwiek z tych najukochańszych frakcji nie zamierzam. Jak już jakaś figurka wpadnie w moje ręce to raczej się z nich nie wydostanie (chociaż rozważam sprzedaż nadmiaru LotRa oraz Stormcastów - nie wszystkim udało się zdobyć dość uznania w mojej ocenie). Dalej zamierzam twardo trzymać się wyznaczonych obostrzeń (10 do 1) zwłaszcza, że będą momenty, w których na pewno się złamie. Po drodze z mężem ruszyliśmy z małym projektem "skrzynki Mistrza Gry", do której chcemy wrzucić figurki każdego typu aby można toczyć taktyczne starcia na sesjach. Do tego potrzeba dosłownie po 5-10 figurek każdego typu (elfów, krasnoludów, nieumarłych) więc jak nadarzy się okazja, by zakupić niewielkie ilości tego co nam brakuje, to pewnie nie patrząc na obostrzenia, uzupełnię kolekcję.

Po co jednak to wszystko? Jest nowy rok - czas postanowień. Dodatkowo jest to rok Szczura. Gałgaństwem z mojej strony byłoby, aby kolejny rok skaveny omijały malarską kolejkę. Dlatego w tym roku moim priorytetem jest zmniejszenie backlogu szczurów. Kolejnymi priorytetami jest Blood and Plunder oraz Amerykanie do Bolt Action (mało zostało, część nawet poszła na konkurs). Potem będę stopniowo przechodzić do kończenia projektów, gdzie zostało po kilkanaście figurek.

Poziomu malarskiej dyscypliny jaką ma Pepe z Fantasy w Miniaturze pewnie nie osiągnę (zwłaszcza, że już wiem jakie miesiące w tym roku wylecą z życiorysu z różnych powodów) ale co pomaluje to będzie pomalowane! HA! ;-)


Szczęśliwego Roku Szczura!
Za Skavenblight!
Viluir

Komentarze

  1. Plany ambitne, ale trzymam kciuki. Szczególnie za postanowienie 10 do 1, bo to chyba najtrudniejsze w hobby. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno jak ma się niepomalowane figurki to nie można umrzeć więc najbliższe 18 lat pozostanę na tym łez padole. A potem to już z przyzwoitości można by dać od siebie odpocząć temu światu ;-)

      Dzięki za wsparcie! Na razie twardo zaciskam zęby i portfel w tym temacie. Daję radę ale czasami jest ciężko. Z drugiej strony, dzięki temu, że poluję na jedną figsę to właśnie dzisiaj kończę malować kolejny moździerz do spadochroniarzy. Po wrzuceniu tego ostatniego, jak robiłam inwentaryzacje figurek to odgrzebałam jeszcze jeden, o którym na śmierć zapomniałam, że jest w kolejce. Więc siedzę, wyzywam na siebie pod nosem i macham pędzlem na lewo i prawo :-)

      Usuń
  2. Sporo tego masz, nie tak dużo jak ja ale sporo - tak na trzy lata malowania, no może cztery. Ja także staram się powstrzymywać z zakupami ale to jest silniejsze ode mnie, zwłaszcza, że tyle projektów jest na tapecie, a w każdym z nich czegoś brakuje. Tak czy siak trzymam kciuki!!! Za wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na cztery lata to wychodziłoby po około 450 figurek rocznie. Staram się założyć realne plany tak po 100/rok :-D Inna sprawa, że baaardzo dużo figurek mam na etapie zrobione wszystko tylko np.: brak podstawki albo brak jakiś detali (niepomalowany kapelusz, brak metalików na srebrnych guzikach itp "pierdoły").

      Co do następnych projektów to najsłabiej wychodzi projekt Sharp Practise. Bardzo chcę tego spróbować ale potrzebuję do tego boxa brytyjskiej piechoty (42 ludziki) a to oznacza intensywne 4 lata pracy :-D

      Dzięki Pepe za doping i odwiedziny! Przy okazji pytanie - będziesz na Ragnaroku?

      Usuń
    2. Chodziło mi o Skaveny ;) Stąd te cztery lata ;)
      Co do Ragnaroku to jest taki plan aby zagrać w Warheim. Tylko jakieś niespodziewane zdarzenia losowe mogą mnie odwieść od wizyty.

      Usuń
    3. Aaa no ze skavenami to tak planuję się wyrobić :-D jak wyjdzie to zobaczymy. W planach mam aby znowu spróbować polubić się z aerografem i chociaż bazowe kolory nim nakładać. Pocieszam się też, że ogromną pulę stanowią clanraty gdyż bardzo szybko się je maluje.

      Cóż to mam nadzieję, że się spotkamy! W ogóle można by pomyśleć o jakiejś inicjatywie spotkań blogerów z Wrót (choćby i na Ragnaroku). Za granicą podobne inicjatywy funkcjonują więc czemu by i u nas nie spróbować? :-)

      Usuń
  3. To Prawda, jak pomalujesz swoją ostatnią figurkę to umierasz!! Dobrze, że masz taaaak duże odroczenie :)
    Trzymam kciuki za realizację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, nim skończę ostatniego ludzika będę musiała zacząć nową armię. Podobno w "napoleonce" i ogółem wszelkich "Pike and Shotte" potrzebne są wieeeelkie armie. W sam raz na wieczną młodość ;-)

      Dzięki za doping! Mam nadzieję, że zwalczę hordę nim horda zwalczy mnie.

      Usuń
  4. Imponująca ilość, malował bym, zwłaszcza szczurki :)

    Co do systemu 10 do 1, to jesteś dla siebie zbyt surowa, ta zasada powinna brzmieć "10 pomalowanych modeli 1 nowy box", i to jest super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Nie kuś zmianą postanowień i tym, bym Ci podrzuciła do malowania jakieś zwiadowcze stado z Eshinu :-D

      PS. Jest furtka - figurkowe prezenty od męża nie wliczają się w zasadę 10 do 1 ;-)

      Usuń
    2. hahaha i bardzo dobrze xD

      Ja wole całe hordy malować :)

      Usuń
    3. Naprawdę podziwiam Twój talent/feat/skilla, że nie męczy Cię malowanie dziesiątek takich samych ludzików na raz. Mnie skręca jak mam przed sobą czterech takich samych i muszę malować zespołami. Jest niewiele figurek, które stanowią wyjątek od reguły (np.: clanraty i gigant raty - te mogę w całych 40 na raz łypnąć).

      Usuń

Publikowanie komentarza