[Recenzja] Sloop od Firelock Games.

Dzień dobry!

Nowy Rok rozpoczniemy od zaglądania co w Sloopie trzeszczy! Czyli szybki rzut okiem na jeden ze statków do gry Blood and Plunder od Firelock Games.

Na wstępie pragnę podziękować mężowi, gdyż statek jest prezentem od niego jaki znalazł się pod choinką. Napisać "dziękuję" to jak nic nie napisać. Więc napiszę, że stawaj do bitwy Ty holenderski szczurze lądowy! ;-)

Sloop (ang.) czy też po polsku - slup, to jeden z najprostszych statków jaki przyjdzie nam spotkać w grze Blood and Plunder (a ci co pływają na regatach wiedzą także, że i tam można spotkać reprezentantów tego "gatunku").

Jest to jednostka bardzo szybka i zwrotna (top speed: 4", turn: 4"), odporna na błędy w manewrowaniu. W grze wiatr ma ogromne znaczenie a slup jest statkiem wybaczającym, w swych możliwościach, takie manewry jak pójście na wiatr (kara do ruchu za taki manewr jest zerowa, windward: -0").

Rozmiar statku w grze określa nam liczbę dostępnych pokładów i dla slupa wynosi on dwa. Daje to wystarczające pole do manewru na początkach przygody z grą, co wcale nie wyklucza tej jednostki z bitew na duże punkty, gdzie wody zostają zdominowane przez takie kolumbryny jak galeon. Przedni pokład jest bardzo obszerny, mogący pomieścić około 27 modeli wraz z szóstką dział (lekkich/średnich). Na tylnym pokładzie zmieścimy już jedynie około 16 modeli, które jednakże mogą stanowić załogę 4 folgierzy mających swoje stanowiska na rufie (z przodu możemy zamontować jedynie 2).

Ogólnie sama jednostka może stanowić dobrą mobilną bazę wypadową (w misjach desantowych oraz akcjach abordażowych) ale jej prawdziwy potencjał istnieje w klasycznym łupnięciu z salwy burtowej, szybkim wycofaniu, okrążeniu przeciwnika, wymanewrowaniu go na wiatr i wysadzeniu salwy z folgierzy. To prawdziwy potencjał slupa, taktyka "hit and run!".

Co do samego modelu nie mogę mieć większych zastrzeżeń. Dostajemy kawał żywicznego odlewu w cenie około 250 złotych plus wszelkie akcesoria potrzebne do jego wyposażenia (na stanie brak żagli, szkoda bo w tej cenie mogłyby być). Jakość odlewu nie budzi moich większych zastrzeżeń. W moim egzemplarzu pojawiły się niewielkie dziury na dziobie oraz widać w dwóch miejscach w burtach, że są one bardzo cieniutkie. Dokładniej jest to w miejscu montowania ławy wantowej (zewnętrzna decha do której zaczepia się wanty). Nie jest to gruby element ale mam wrażenie, że nie powinien on być aż tak filigranowy. Skrobania i szlifowania nie było dużo, raptem delikatne poprawki w miejscu gdzie mają wystawać lufy dział oraz kilka drobnych szlifów na dziobie.

Sam statek, chociaż jest mały, to prezentuje się bardzo okazale. Z pewnością jest to jeden z lepszych modeli od jakich można zacząć przygodę z Blood and Plunder. 


























 Za Skavenblight!
Viluir

Komentarze

  1. Jaki jest duży ten statek?
    Rzeczywiści szkoda że nie ma żagli

    No to pozostaje poczekać na gotowy model, powodzenia z jego wykańczaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odległość od krańca dziobu do rufy wynosi 31 cm, szerokość w najszerszym miejscu (przedni pokład) 10,5 cm, następne najszersze miejsce to zaraz jak zaczyna się rufa (patrząc od dziobu) i wynosi 10 cm.

      Mam nadzieję, że szybko pójdzie jego malowanie. Co prawda mam niesprawny aerograf ale zamierzam przycheatować w inny sposób ;-)

      Usuń
    2. Tak myślałem że to nie jest żadna miniatura :)

      Usuń
    3. W porównaniu ze slupem w skali 1:1 to wciąż maleństwo :-)

      Usuń
  2. Musisz go zaimpregnować bo korniki się za niego biorą :D
    Fajna łajba, czekam na kolory!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest głupi pomysł. Gdzieś na sieci widziałam jak ktoś robił weathering na pokładzie przy użyciu bejcy od Army Paintera.

      Z drugiej strony, może te ubytki to naturalny battle damage a ja narzekam? ;-)

      Usuń

Publikowanie komentarza