Co znajdziemy w pudle Mortal Gods od War Banner?

Dzień dobry!

Dzisiaj przyjrzymy się zawartości pudła do gry Mortal Gods od War Banner/Footsore Miniatures.

Premiera gry odbyła się na przełomie marca i kwietnia a sam nakład egzemplarzy (około 3000 sztuk) był na tyle niewielki, że na początku kwietnia zapowiedziano wyprzedanie pierwszej fali zestawów podstawowych i jej dodruk na maj/czerwiec.

Co to w ogóle za system? 


Mortal Gods to połączenie mechaniki z Test of Honour oraz greckich figurek od Victrix. Jednakże po pierwszej rozgrywce za sobą mogę stwierdzić, że z ToH została wyjęta tylko podstawowa mechanika i rozbudowana o dodatkowe elementy. Całość została osadzona w realiach wojny peloponeskiej i twórcy dołożyli naprawdę wszelkich starań, aby siedząc w domowym zaciszu dało się odczuć śródziemnomorski klimat gajów oliwnych.

Zawartość i wykonanie.

Samo pudełko jest wykonane z cieniutkiej tektury, po wyjęciu zawartości łatwo się ugina, ale z drugiej strony "strzelać z tego nie będziemy". Instrukcja została wydana na ładnym, grubym i błyszczącym papierze, podobnie arkusz pomocy. Mistrzostwem są karty. Twarde kartoniki, grubsze niż to, co spotykamy w większości gier karcianych typu LCG czy CCG. Naprawdę sztos!
Co do figurek, mam pewne spostrzeżenie. W ostatnim czasie przewinęło mi się sporo figurek "historycznych" i odnoszę wrażenie, że ich wykonanie jest o niebo lepsze (zwłaszcza jak popatrzymy na parametr cena/jakość) od niektórych figurek fantasy produkowanych przez te "topowie firmy". Jednakże, jest to tylko moje osobiste spostrzeżenie. W każdym razie figurkom Vicrixa nie mam nic do zarzucenia poza... brakiem instrukcji składania. Na szczęście są te wypraski tak skonstruowane, że jest to w miarę intuicyjne, chociaż dla kogoś, kto miałby pierwszy raz styczność z figurkami i grami bitewnymi, mogłoby to stanowić wyzwanie. Oczywiście wszystkie elementy gry są mocno okraszone "greckimi klimatami" tak, by zwiększyć przyjemność czerpaną z rozgrywki (i moim zdaniem, wyszło to bardzo dobrze).

Dużym plusem jest dołożenie do zawartości zestawu movement tray'ów. Ułatwi to składanie formacji oraz falangi, których bez tych tacek nie dałoby się komfortowo ułożyć na stole.

Galeria zdjęć.

Samemu systemowi bliżej przyjrzę się w recenzji, teraz zapraszam do galerii zdjęć jaką zrobiłam zestawowi podstawowemu.


Już po okładce widać, że nie będzie to gra o pielęgnowaniu ogródka i garncarstwie.


Z tyłu pudełka mamy spis zawartości oraz krótki opis gry. Ładnie pomalowane figurki na zdjęciu zachęcają potencjalnych zainteresowanych zakupem.


Tutaj zdjęcie zbiorcze tego, co dostaniemy w zestawie. Trzeba przyznać, że sporo tego!


Instrukcja oraz arkusz referencyjny. Jednakże po pierwszej rozgrywce już wiem, że nie będą one często wykorzystywane. Zasady są naprawdę dobrze i przejrzyście napisane oraz łatwe do przyswojenia.


Po lewej: 162 karty potrzebne do gry. Po prawej: podstawki, traye oraz miarki w kształcie włóczni.


Tokeny! Wszyscy kochają tokeny! Kamyczki służą jako żetony aktywacji, czerwone kości to znaczniki ran a białe służą za rozpatrywanie wszelkich podjętych akcji.


Pierwsze dwie wypraski z ciężko opancerzonymi hoplitami. Polecam złożyć z tego 3 pełne formacje a pozostałą 4 przerobić na bohaterów i liderów.


Lekka piechota - też hoplici tyle, że mniej opancerzeni.


Promocyjny lider bandy. Niestety, brakowało w zestawie tarczy.


Oszczepnicy, zwani tutaj peltastai.


A na koniec - lokalny sobór pasterzy czyli procarze, zwani sphendonetai.


Jak się Wam podoba taki zestaw? Lubicie greckie klimaty i chętnie zagralibyście w taką grę, czy też może po szkolnych lekcjach historii pragniecie nie wracać do starć na półwyspie peloponeskim?

Za Skavenblight!
Viluir

Komentarze

  1. Super zestaw! Ja recenzję swojego zrobię jakoś bliżej weekendu ;-)

    To czekam teraz na zdjęcia sklejonej bandy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Ciesze się, że wpis się podoba. :-)

      Zdjęcia bandy już niedługo. Zazwyczaj wolę wklejać gotowe i pomalowane figurki, ewentualnie WIPy z późnego stadium zaawansowania. Jednakże tu kusi by prezentować progres na bieżąco.

      Usuń
  2. Dzięki za recenzję. Co do greckich klimatów to w grach bitewnych ich nie szukam, ale chętnie wracam do lektury Cyklu Trojańskiego i Cyklu Greckiego Davida Gemmella. Opowieści zawierają w sobie nieco elementów fantasy, ale całość przesycona jest klimatem starożytności i choć książki są dość trudno dostępne, to jeśli masz możliwość przeczytaj. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj starałam się tylko przyjrzeć komponentom. Dokładniejszą recenzję z wrażeniami z rozgrywki umieszczę przed weekendem majowym/w jego trakcie. Na razie mam dopiero pierwsze 3 partie za sobą, więc nie jest to dobra podstawa do pisania recenzji ;-)

      Co do książek - chętnie przeszperam za nimi bibliotekę. Z racji ostatniego szału na Grecję pewnie je wchłonę jednym tchem.

      Usuń
  3. Klimat Grecki brzmi super. Nie mogę się już doczekać recenzji z rozgrywki. Może to jest coś czego szukamy z Barrym od dłuższego czasu. Jeżeli tylko rozgrywka nie będzie za długa, może to być system dla nas 😀.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny! :-)

      Problem z recenzją mam jeden - figurki w szarościach i stół tylko w piasku. Nie mam przez to jak wrzucić ładnych zdjęć :-( Bo tak to już tekst mam gotowy, tylko czeka na aktualizację i publikację.

      Gra jest bardzo przyjemna, rozgrywka szybka. Nigdy nie ciągnęła nam się powyżej godziny, raczej oscyluje w okolicach 40 minut. Fakt, że przed rozgrywką chwilkę trzeba posiedzieć na rozpiską ale nie jest to jak w Kings of War, gdzie potrafię stracić tydzień na liczeniu "co do punkcika". Tutaj jest to raczej szybka podmiana oddziału za inny.

      Usuń
    2. Recenzja systemu (czyli playtest) to co innego niż pełnokrwisty batrep. Można nawet kartonikami ;)

      Usuń
    3. Skoro tak, to przez weekend majowy zrobię solidnego battrepa :-)

      Usuń
  4. Myślę że każdy kto grał/oglądał gameplaye Assassin's Creed: Odyssey będzie czuł pokusę zagrania w ten system ;)

    Co do figurek Victrixa - na szczęście w zestawach "fabrycznych" znajdują się wskazówki mówiące które rączki pasują do których korpusów i które pióropusze do których hełmów (czasami są nawet ilustracje poglądowe). Bez tego czasami faktycznie ciężko się połapać.

    No i detal - Victrix bije na głowę praktycznie wszystkich producentów plastiku (może poza niektórymi zestawami Perrych). Gripping Beast czy Warlord nie mają nawet co startować. GW to trochę inna kategoria, tam "detal" polega na czymś innym więc trudno porównywać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie Mortal Gods przekonało mnie, by spróbować nowego AC (wcześniej nie miałam ochoty, bo wydawało mi się to kolejnym odgrzanym kotletem. Cóż, bardzo się myliłam, gra jest świetna!).

      Z detalami i ogólnie tym, co napisałeś o Victrix zgadzam się w pełni. Chociaż Warlord nie jest czarną owcą to jednak jak ostatnio przewijają mi się przez ręce różne "historyczne" figurki to wypadają po prostu słabo na tle innych producentów.

      Jedna z rzeczy, która mnie najbardziej w tych wszystkich różnicach między historykami denerwuje to różnica wysokości. Landsknechci postawieni przy Foot Knights od Perrych wyglądają jak anemiczne dzieci. Z kolei lecąc w przód na osi czasu, gdy postawi się czołg obok piechoty, to ma się wątpliwości, czy dowodzi nimi człowiek, czy skaveny.

      Usuń

Publikowanie komentarza