Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2018

47. Figurkowy Karnawał Blogowy - Mądrość starożytnych!

Obraz
Dzień dobry!

Figurkowy Karnawał Blogowy to inicjatywa rozpoczęta przez Inkuba z bloga Wojna w Miniaturze. Gospodarzem obecnej edycji jest Bahior z bloga The Dark Oak.

Tematem obecnej edycji jest hasło Mądrość starożytnych.

Jejku, jejku no mówię Wam ile to pomysłów na ten temat miałam.
Chciałam wrzucić temple guardów, których zmywam już od miesiąca. Biedactwa zostały zakupione, by im okazać nieco miłości, gdyż ich poprzedni właściciel postanowił doprowadzić je do skrajnego zachlapania farbą. Na dodatek malował to chyba jakimiś akrylami z marketu budowlanego bo po trzech kąpielach w zmywaczu dalej wyglądają jak glutki z farbą. Dramat. Co to miało mieć wspólnego ze starożytnością? Kto zna chociaż trochę świat Warhammera wie, że lizardmeni to najmądrzejsza (oczywiście zaraz po skavenach) rasa starego świata. Więc pasowałoby jak ulał.

Jednakże po drodze (stąd też ten szantowy początek) odkurzyłam coś, do czego będę wracać po 10 latach - szkutnictwo. Dokładniej - modelarstwo okrętowe. Mąż to…

Posiadłość Furtmanna - część druga.

Obraz
Dzień dobry!

Tylko elfie uszy byłyby zdolne wychwycić mięciutkie stawianie szczurzych stóp na dachu posiadłości. Snikkit wdrapał się bez najmniejszych kłopotów na sam szczyt zrujnowanego domostwa. Stąd miał świetny widok na całą okolicę i mógł w porę ostrzec Szarego Proroka gdyby nadciągnęło jakieś zagrożenie. Ładunek spaczenia jaki tutaj odkryli jest wart więcej niż jego życie. 

Po tych krótkich słowach fabularyzowanego wstępu zapraszam do galerii ze skończoną (?) makietą posiadłości Furtmanna. Znak zapytania jest wpisany z uwagi na wcześniejsze doświadczenia modelarskie, które mówią, iż makiety nigdy nie są skończone. One się tylko nadają do grania lub też nie. Same w sobie mogą być ulepszane, przerabiane, mogą mieć dodane nowe elementy takie jak kosze wiklinowe czy potrzaskane butelki tylko by po miesiącu je usunąć i stwierdzić, że coś innego będzie wyglądać lepiej. Dlatego posiadłość uważam w tym momencie, za projekt "nadaje się do grania" ale kto wie, co za miesiąc się d…

Posiadłość Furtmanna - część pierwsza.

Obraz
Dobry wieczór! 
Oto przed Wami makieta posiadłości pewnego kupca - Hansa Furtmanna. Wiódł sobie ów człowiek spokojne życie, miał żonę, dwójkę dzieci (odbywających służbę w armii imperialnej). Na honorowym miejscu w domu był zawieszony portret miłościwie panującego Karla Franza. Na poddaszu gniazdo uwikłała sobie gołębia rodzina i wiodła równie spokojne i niczym niezmącone życie. Oczywiście życie to pasmo nieszczęść przeplatane chwilami szczęścia. Nie inaczej było w tym przypadku. Podczas oblężenia Middenheimu zbłąkane pociski wystrzelone przez spacz-katapulty dosięgnęły domostwa kupca. Nikt nie przeżył straszliwego spacz-pożaru. Nawet gołąbek. 



















Makieta budowana przez mojego męża. Ja robię tylko za wsparcie kawowo-techniczne. Po skończeniu wyląduje na stole jako element terenu do Warheim Fantasy Skirmish. Skończona wersja pojawi się na blogu jeszcze w tym tygodniu - a przynajmniej tak twierdzi moja lepsza połowa :-)

Za Skavenblight! Viluir

Z pamiętnika hrabiny de Morney - Notatnik Drakenhoffa.

Obraz
Dobry wieczór!

Oto kolejny wpis o przygodach pewnej hrabiny, co bardzo pragnie przejąć władzę w Klejnocie Imperium.




Kolejny dzień to tylko kolejna rzesza wyzwań. Późne biesiadowanie w karczmie doprowadziło do obudzenia się w późnym południem. Wuja i jego córki nie było - udali się na targowisko. Pomysł wyprawienia się po więcej informacji i zapoznania się z cenami, jakie obowiązują w Nuln szybko przekułam w rzeczywistość. Po porannych czynnościach higienicznych przywdziałam swój strój podróżny, oczyszczony z plam krwi, i dziarskim krokiem ruszyłam ku dolnemu miastu. Niestety wczoraj zasłyszane informacje potwierdziły ceny rynkowe. Żywność była tragicznie droga. Ceny prawie jak ze stanu wojennego, a przecież to była tylko kwestia band zwierzoludzi w lasach, nie armii z całego Imperium, oblegającej miasto.

Na 18:00 miałam umówioną audiencję u elektora. Szybkie spojrzenie po sobie uświadomiło mnie tylko, w jak tragicznym stanie jest mój ubiór. To nie jest strój godny de Morney. Wróciłam z …